Żywy kontakt z językiem receptą na sukces…

W nauce języka obcego najważniejszy jest żywy kontakt z nim. Oglądanie filmów bez lektora, nawiązywanie kontaktu z mieszkańcami danego kraju przez Skype, czy czytanie książek w oryginalnej, nieprzetłumaczonej wersji. Wszystko to sprawia, że przyswajamy swobodny, naturalny szyk zdań, pozbawiony podręcznikowych naleciałości. Każdy język ma swoistą, określoną melodię. Niemiecki na przykład jest twardy i konkretny, a francuski wyróżnia się wyrafinowaniem, dzięki któremu nawet najbardziej zwyczajne słowa zyskują na wartości. Angielski posiada natomiast wyjątkową, nietypową dla innych języków, płynność oraz uniwersalizm i doskonale sprawdza się w literaturze.

…czyli dlaczego warto czytać książki po angielsku?

No właśnie, zatrzymajmy się na literaturze. Dlaczego warto czytać książki po angielsku? Każdy język jest głęboko osadzony w kulturze. Bez niej byłby tylko martwym, pozbawionym znaczeń tworem. Czytając powieści w oryginale, zyskujemy szansę dokładniejszego poznania angielskiej mentalności i tradycji. Nawet najlepszy tłumacz może nie uchwycić pełni słynnego, brytyjskiego poczucia humoru, które od wielu lat zadziwia i zachwyca miliony czytelników na całym świecie. Zdarza się, że polski przekład dostosowany jest do polskiej rzeczywistości. Dajmy na to, jeśli angielski autor napisał: „dziewczyna śpiewała, jak Susan Boyle” (śpiewaczka operowa z brytyjskiej edycji „Mam talent!”), polska wersja może zabrzmieć: „dziewczyna śpiewała, jak Grażyna Brodzińska”. Bywa, że tłumacze zastępują specyficzne elementy danej kultury wątkami rodzimymi. Przez podobne działania, powieść może stracić charakterystyczny klimat.

Angielski slangiem stoi, zwłaszcza jego amerykańska odmiana. Współcześni amerykańscy pisarze chętnie posługują się w swoich książkach niezobowiązującym językiem, dzięki czemu łatwiej oddają rozterki i dylematy przedstawicieli różnych grup narodowościowych i społecznych (Stany Zjednoczone to przecież tygiel kulturowy). Zagraniczni odbiorcy, czytający powieści po angielsku, uczą się, że świat nie jest jednowymiarowy, stają się bardziej tolerancyjni i otwarci.

Specyficzne angielskie wyrażenia a ich tłumaczenie

Dzięki książkom w oryginale poznajemy popularne, angielskie powiedzenia i przysłowia. Część z nich można dosłownie przetłumaczyć na język polski, na przykład „a stone’s throw”, czyli „o rzut kamieniem”, bądź „better late than never” co oznacza „lepiej późno niż wcale”. Jednak niektórych zwrotów nie sposób zgrabnie ująć po polsku. Powszechne przysłowie: „one apple a day keeps the doctor away” przełożone jako: „jedno jabłko dziennie trzyma z dala od lekarza”, wydaje się niezgrabne i znacznie mniej błyskotliwe. Poza tym, dowiadując się co nieco o znanych angielskich wyrażeniach, uelastyczniamy nasz język i pisząc do kogoś służbowego maila, nie użyjemy słów „thank you from the mountain” tylko „thank you in advance”.

Znajomość języka i dostęp do literackich premier

Kolejny argument za czytaniem książek po angielsku? Większa dostępność literackich premier. Na tłumaczenie brytyjskich i amerykańskich powieści zawsze trzeba trochę poczekać. Znając język, możemy zamówić świeżutką powieść Stephena Kinga, czy Dana Browna już w dniu wydania! Kupując „czytelnicze nowinki” w języku angielskim, pieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu – nie dość, że fundujemy sobie ciekawą lekturę, to jeszcze szkolimy lingwistyczne umiejętności.

Książka zaproszeniem do ciekawych podróży

Jedno jest pewne: nie można nauczyć się języka obcego, bazując tylko na szkolnych podręcznikach. Są one często opracowane w skostniały, nieprzystępny sposób, nie idą „z duchem czasów”. Choć wiele się w tej materii zmienia, większość elementarzy wciąż nie zawiera przydatnych zwrotów i wyrażeń, którymi Brytyjczycy i Amerykanie posługują się na co dzień. Powieści w oryginalnej, angielskiej wersji, otwierają nam drzwi do odmiennych kultur, mentalności i tradycji oraz zapraszają do odbycia fascynujących, literackich podróży. 

Żywy kontakt z językiem receptą na sukces…
5 (100%) 1 vote